Mama terapeutką - czy da się? czy warto?

    Tak, tak i po stokroć tak. Już piszę dlaczego tak uważam.
Otóż - pracuję od niedawna z chłopczykiem 3-letnim z opóźnionym rozwojem mowy - przy czym warto pamiętać, że właśnie pierwsze trzy lata stanowią okres krytyczny w rozwoju mowy. Do 3 lat powinny wykształcić się fundamenty języka. Chłopiec posiada sprawność w zakresie pamięci sekwencyjnej dwuelementową. Tylko dwa elementy jest w stanie zapamiętać: dwie sylaby (w słowach 3-sylabowych powtarza tylko dwie ostatnie), dwie głoski w szeregu np. I + A (próby I A O) nie wychodzą, dwa dźwięki pozajęzykowe (stukamy w przedmioty, gramy na klawiaturze), dwa ruchy w dużej motoryce (prosta choreografia) i dwa w małej (ćwiczymy miganie). Ideałem byłby postęp do trzech ale o niego trudno.

blog logopedyczny www.psycholog-logopeda.org.pl
Mama może być terapeutką swojego dziecka
    Gdyby mama chciała wykorzystać pojedyncze wolne chwile w ciągu dnia na próby wystukania z chłopcem 3 dźwięków po kolei, powiedzenia 3 głosek, 3 sylab, gdyby odrobinkę z nim potańczyła tak, by połączył 3 ruchy lub poćwiczył 3 gesty - wierzę, że poszłoby do przodu.

Codziennie odrobinę.
Dosłownie kilka chwil ale systematycznie, a nie raz w tygodniu na zajęciach.

I takich przykładów można mnożyć.

    Znam argumenty, czytałam, że mamy powinny kojarzyć się dziecku z ciepłem, opieką, a nie sztywną dyscypliną i męczeniem się. O ile jestem w stanie zgodzić się z tym w przypadku naprawdę trudnych, uciążliwych terapii - o tyle nie potrafię zgodzić się w przypadku terapii logopedycznej czy terapii integracji sensorycznej. I w jednej i w drugiej chodzi o odrobinę ćwiczeń, często bardzo krótkich, po prostu systematycznie. Kilka razy dziennie. One nie sprawiają bólu, nie męczą.

    "Mama również ma prawo do odpoczynku" - czytałam argument przeciwko terapii domowej.
To prawda ale powiedzenie trzech głosek np. "a i o" i poproszenie dziecko, by powtórzyło - nie zabierze długo. Podobnie z innymi ćwiczeniami.

   Rozumiem też obawę przed tym, by czymś nie zaszkodzić. Jednak jeśli jest program terapii, są rozpisane ćwiczenia, ich kolejność i sposób realizacji, do tego są konsultacje - wszystko na pewno będzie dobrze.

Korzyści z terapii prowadzonej przez mamę:

  • mama nabiera poczucia komfortu - dziecko ma systematyczne ćwiczenia (niezależnie od pogody, korków na drogach i innych trudności pojawiających się, gdy trzeba dojechać do terapeuty),
  • mama nabiera poczucia kompetencji - śledzi na bieżąco postępy dziecka, wie jakie ćwiczenia sprawdzają się, które dziecko lubi - z czasem sama uczy się tworzyć podobne, by urozmaicić rozwijanie danej sprawności,
  • mama rozwija u dziecka naturalną gotowość do traktowania jej jako autorytet i w przyszłości łatwiej będzie razem odrabiać prace domowe (jeśli będzie potrzeba), ćwiczyć tabliczkę mnożenia, powtarzać słówka z angielskiego itp.,
  • mama ma więcej czasu dla siebie - może to brzmi przewrotnie ale w rzeczywistości tak się dzieje - z czasem przećwiczenie kilku głosek, sylab, ruchów czy innych punktów z programu terapii staje się tak zwyczajne, że nawet nie wiadomo kiedy się dzieje - po prostu przy okazji (prac w kuchni, spaceru, przejażdżki samochodowej itp.) - czas, który byłby przeznaczony na wyjazd na terapię - zostaje do mamy dyspozycji. 
   Jeśli mogłabym pomóc, proszę pisać lub dzwonić. Przygotowuję szczegółowe programy i dokładną rozpiskę ćwiczeń: co i jak i kiedy i jak często - przejrzyście i precyzyjnie: konkretny zestaw ćwiczeń pod konkretny problem. Zapraszam do kontaktu. 

Komentarze

O autorze:

Magdalena R. Babczyk - mgr psychologii, filologii, logopeda, terapeuta.
Zapraszam do kontaktu - zakładka: O mnie - oferta, kontakt, współpraca.

Subskrybuj i otrzymuj nowości na swoją skrzynkę. Follow by Email

.

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ