Złośliwy przedszkolak - jak pomóc tym, którzy dokuczają i niszczą.

metody pracy z dzieckiem agresywnymDziś wpis o dzieciach, które z premedytacją podchodzą do innych, by im coś zniszczyć.

Skąd w nich potrzeba sprawienia przykrości innej osobie?
Co za tym stoi?
Jak to zmienić?

Te pytania można rozważać z różnych stron,
dziś z perspektywy zawiści - emocji i procesu:

1. dziecko, zanim dokona aktu destrukcji, obserwuje inne dziecko (lub grupę dzieci),
2. porównuje się z nim, z nimi (swój rysunek, swoją budowlę z klocków, rzecz, którą posiada lub/i samopoczucie, które jemu i im towarzyszy)
3. dokonuje oceny (najczęściej niekorzystnej dla siebie)
4. kieruje uwagę (w mniejszym lub większym stopniu) na swoje uczucia związane z tą sytuacją
5. podejmuje decyzję, by podejść i zniszczyć
6. obserwuje reakcję dziecka (dzieci), któremu sprawiło przykrość (i, co zdarza się często, cieszy się, że owo dziecko cierpi i nie jest już tak zadowolone, jak było przed chwilą).

Oczywiście proces może różnić się w poszczególnych sytuacjach, mieć więcej lub mniej elementów ale już taki, pobieżny, zwraca uwagę na kilka aspektów:

- porównywanie się z innymi - wiele dzieci ma silną potrzebę rywalizacji, warto zadać sobie pytanie co jest tego przyczyną? czy jest ona samoistna? czy jest jakiś czynnik wyzwalający? czy jest jakiś czynnik podtrzymujący tę potrzebę? czasem to my, dorośli, stoimy za tym, a dziecko po prostu nas naśladuje - zanim rozpoczniemy pracę z dokuczającym przedszkolakiem, zastanówmy się:
> czy możemy wyeliminować ze swojego życia nawyk porównywania (siebie, dziecka, innych)?
> czy możemy zastąpić go porównywaniem do naszych własnych umiejętności sprzed miesiąca, roku? (zmiana nawyku porównywania się z innymi na rzecz porównywania się z samym sobą z przeszłości pomaga w dostrzeżeniu pozytywnych postępów i kieruje uwagę na proces rozwoju,

- ocenianie - zanim dziecko zniszczy coś innemu, ocenia swoje dzieło (rysunek, konstrukcję) i, ewentualnie, swoje samopoczucie - warto pochylić się nad aspektem oceniania i nauczyć dziecko czerpania radości z tego co ma - brzmi prosto, wykonać trudno,
a może w ogóle zrezygnować z oceniania? (temat na osobną dyskusję: czy potrafilibyśmy wychowywać dzieci bez oceniania - do rozważenia)
> wartościową metodą, w kontekście oceniania, jest nauka wdzięczności i doceniania - rozpoznawania rzeczy, za które możemy być wdzięczni i które potrafimy (także w sobie) docenić,
> gdy rozwiniemy w dziecku umiejętność doceniania (także swoich włożonych wysiłków) oraz styl myślenia oparty na wdzięczności - zwiększymy jego szansę na cieszenie się z tego, co ma,

- zarządzanie uwagą - ktoś kiedyś powiedział: "to, czemu poświęcamy uwagę, rośnie", analogicznie to, czemu nie poświęcamy uwagi - maleje,
> jeśli dziecko nauczy się skupiać na tym, co go cieszy - wzrośnie jego poczucie obfitości "rzeczy do cieszenia się" i zadowolenie,
> jeśli będzie poświęcało uwagę temu, co mają inne dzieci, a nie ono - ich dobrobyt (powodzenie) będzie wydawał się nieproporcjonalnie wielki w stosunku do tego, czym ono dysponuje,
> wniosek wychowawczo-terapeutyczny - nauka zarządzania uwagą, nauka optyki zorientowanej na własne zasoby (sprawności, talenty, pomysły),

 - podjęcie decyzji - ten aspekt wiąże się z umiejętnością kontroli impulsów (czego uczy dziecko nasze zachowanie? czy jesteśmy wzorem do naśladowania?) oraz sprawnościami w zakresie myślenia przyczynowo-skutkowego (czy dziecko jest w stanie zastanowić się nad konsekwencjami swojego zachowania w krótszej i dłuższej perspektywie)
> wnioski do pracy z dzieckiem: nauka wyhamowywania reakcji impulsywnych oraz wiele ćwiczeń z zakresu myślenia przyczynowo-skutkowego,

- obserwacja dziecka skrzywdzonego (dziecko, które niszczy, często przygląda się ofierze - co nam to mówi?
> czy mówi o potrzebie władzy? - jeśli tak, to zastanówmy się nad przyczynami
> czy mówi o potrzebie sprawstwa i poczucia wpływu? - jak inaczej moglibyśmy pomóc to dziecku rozwinąć i doświadczyć?
> czy mówi o deficycie współczucia i wrażliwości? - może to również można by objąć zajęciami rozwijającymi?
> czy mówi o doświadczeniach dziecka z innych miejsc i chwil, kiedy ono jest ofiarą, a teraz naśladuje zachowanie kogoś silniejszego ze swojego życia (brata? kuzyna? ...?) - temat do rozmów w atmosferze zaufania i zrozumienia.

Dokuczanie jest problemem,
było i będzie zawsze, jednak możemy próbować pomóc dziecku, które dokucza,
ono dopiero nabywa umiejętności społecznych,
u jednych rozwijają się one szybciej, u innych wolniej,
musimy widzieć światełko w tunelu.

Komentarze

O autorze:

Magdalena R. Babczyk - mgr psychologii, filologii, logopeda, terapeuta.
Zapraszam do kontaktu - zakładka: O mnie - oferta, kontakt, współpraca.

Subskrybuj i otrzymuj nowości na swoją skrzynkę. Follow by Email

.

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ